Witamina D – dlaczego więcej nie oznacza lepiej

Witamina D – dlaczego więcej nie oznacza lepiej

 • 

Okres wakacyjny w większej części kojarzy nam się ze słońcem, plażą, opalaniem się i wieloma innymi przyjemnościami. Jeśli lato, to oczywiście słońce dostarczające nam Witaminy D Jednakże - dlaczego więcej nie oznacza lepiej?

W tym okresie nie musimy się martwić o jej niedobór, jeżeli odpowiednio często przebywamy na słońcu.

Faktem jest, że znaczna część naszej populacji może cierpieć na niedobory tego związku, zwłaszcza w okresie jesienno-zimowym.
Suplementacja w wielu wypadkach jest więc zdecydowanie wskazana.

Problem polega na tym, że w kwestii podejścia do walorów tej witaminy zaczyna dominować podejście, zgodnie z którym „więcej” oznacza „lepiej”. Coraz częściej można spotkać się z nieprofesjonalnymi poradami by rutynowo przyjmować dawki witaminy D, nawet kilkunastokrotnie przekraczające dzienne zapotrzebowanie. Taki trend jest niepokojący z kilku powodów.

  • Biologiczna rola witaminy D

Witamina D, a dokładnie wersja zwana witaminą D3, zwana też cholekalcyferolem jest związkiem steroidowym, będącym pochodną cholesterolu o niezwykle doniosłym znaczeniu biologicznym.

Warto dodać, że aktywna postać witaminy D3, zwana 1,25-hydrokscholekalcyferolem czy też kalcytriolem, jest substancją o działaniu hormonalnym – wykazuje właściwości regulacyjne w obrębie wielu tkanek i narządów.
Do biologicznych funkcji witaminy D należą m.in.:

  • Zwiększanie wchłaniania wapnia i fosforu z przewodu pokarmowego.
  • Regulacja działania układu immunologicznego, (związek ten może obniżać ryzyko wystąpienia zjawiska autoagresji i zmniejszać prawdopodobieństwo infekcji różnego typu),
  • Autoregulacja procesu własnej syntezy (gdy witaminy D jest za dużo, uruchomieniu ulega proces konwersji w nieaktywny 24,25-hydroksycholekalcyferol – efekt ten występuje jednak tylko w przypadku witaminy D syntetyzowanej w naszym organizmie).

Odpowiednie zaopatrzenie organizmu w witaminę D ważne jest też dla utrzymania w należytej kondycji funkcji rozrodczych, prawidłowej produkcji i działania hormonów płciowych i innych, uczestniczących m.in. w regulacji gospodarki energetycznej.

  • Kwestia niedoborów

Zapotrzebowanie na witaminę D wynosi około 800 – 1000 IU dla osób zdrowych bez niedoborów (w niektórych wypadkach zaleca się dawki 2000 – 4000 IU). Nie ulega wątpliwości, iż dostarczenie takiej dawki wspomnianego związku w oparciu jedynie o konwencjonalną żywność jest niezwykle trudne. Tak naprawdę jedynym liczącym się źródłem tej witaminy są tłuste ryby morskie. Pewne jej ilości dostarczają także wybrane pokarmy pochodzenia zwierzęcego takie jak: jaja, masło, pełnotłusty nabiał. Jako uzupełnienie dziennej puli przydatne są także grzyby. Niemniej, aby dostarczyć około 1000 IU witaminy D trzeba zjeść w ciągu doby: 200 – 250g łososia lub też 3 – 4kg karkówki, tudzież 25 – 30 jaj albo także wypić 80 litrów mleka 3,2%. Tak więc, jeśli nie jadamy często morskich i tłustych ryb, to pokrycie zapotrzebowania na witaminę D jest… kłopotliwe. Dlatego też suplementacja jest dobrym wyborem, ale nie zwalnia ona zupełnie z dbania o to, by w diecie pojawiały się też naturalne źródła wspomnianego związku.

  • „Więcej” = „lepiej”?

Biorąc pod uwagę fakt, iż niedobory witaminy D są dość powszechne oraz uwzględniając to, że przedstawiana bywa ona zazwyczaj w samych superlatywach, nie powinien dziwić fakt, iż wiele osób żyje w przekonaniu, iż należy aplikować sobie duże dawki tego związku. I tak oto można spotkać się z praktyką polegającą na przyjmowaniu dawek rzędu 10.000 – 50.000 IU na dobę! Co więcej entuzjaści takich praktyk przekonują, ze witamina D jest związkiem bezpiecznym i że nie da się jej przedawkować. Na potwierdzenie przytaczają oni fakt, iż brakuje opisów przypadków przedawkowania tego związku u osób dorosłych, za wyjątkiem jednego epizodu, w ramach którego pewien konsument otrzymał mocno „przesypany” (albo raczej „przelany” – bo były to krople) produkt, gdzie źle skalibrowana maszyna podała do roztworu olejowego mocno przesadzoną dawkę witaminy D. Czy jednak na tej podstawie możemy powiedzieć, że witaminę D można albo też wręcz – warto – przyjmować w bardzo dużych dawkach?

  •  To jaka dawka?

Za dawkę bezpieczną witaminy D uznaje się taką, która nie przekracza 4000 IU. Przy czym warto wspomnieć, że osoby bez niedoborów zgodnie z obowiązującymi zaleceniami powinny przyjmować około 800 – 1000 IU. W przypadku otyłości i zaburzeń gospodarki glukozowej zaleca się dawki do 2000 IU.

  • Wnioski

Witamina D, pomimo bardzo szerokiej biologicznej roili i pomimo tego, że jej niedobory są częste – nie powinna być przyjmowana w sposób bezkrytyczny. Absolutnie każda substancja może okazać się szkodliwa w odpowiedniej dawce. Dotyczy to również związków tak niewinnych i „zdrowych” jak witaminy. Warto o tym pamiętać.

Polub nas na facebooku