Historie absolwentów CSS
Porzucił bezpieczną ścieżkę programisty. Dziś pomaga innym zmieniać siebie.
Poznaj historię Michała Szczepanika – trenera biegania i twórcy Project Yogi, który przestał czekać, aż poczuje się gotowy.
Michał dorastał w przekonaniu, że bezpieczeństwo zawodowe jest najważniejsze. Dobre oceny, świadectwa z czerwonym paskiem, jedna z najlepszych szkół, a później stabilna praca w korporacji. Wszystko wyglądało jak prawidłowo wykonany plan.
Problem polegał na tym, że ta droga nie była jego. Nieco ponad dwa lata temu zrozumiał, że korporacyjne życie zawodowe mu nie odpowiada. Porzucił ścieżkę informatyka i programisty, rozpoczął pracę w branży modelarskiej, a następnie zaczął rozwijać drugą profesję – trenera biegania.
Nie była to prosta zmiana stanowiska. Michał musiał zakwestionować przekonanie, że człowiek raz zdefiniowany przez otoczenie powinien pozostać taki już zawsze.
Sport zmieniał formę, ale zawsze był obecny
Sport towarzyszył Michałowi od dzieciństwa. W szkole podstawowej trenował między innymi siatkówkę, piłkę nożną i taniec towarzyski. To właśnie podczas treningów tanecznych po raz pierwszy pojawiła się u niego myśl, że kiedyś chciałby zostać instruktorem.
W gimnazjum przyszedł czas na deskorolkę i sporty ekstremalne. Szkołę średnią, studia oraz dużą część dorosłego życia zdominował dart. Michał odnosił w nim sukcesy, między innymi wielokrotnie zdobywał drużynowe mistrzostwo Polski w federacji Bullshooter Polska.
Był to jednocześnie okres przeplatany stylem życia, który trudno nazwać zdrowym. Po zakończeniu kariery darterskiej – a częściowo jeszcze w jej trakcie – pojawiła się potrzeba zrzucenia kilku kilogramów i zbudowania bardziej atletycznej sylwetki. Najpierw był rower, potem bieganie i trening siłowy.
Zmiana była na tyle duża, że Michał obawiał się reakcji dawnego środowiska. Człowiek, który jeszcze niedawno rzucał lotkami z papierosem i piwem, miał teraz mówić innym o zdrowym stylu życia. Zamiast wyśmiania usłyszał jednak słowa szacunku.
„Zostałem wychowany w poczuciu, że bezpieczeństwo w życiu jest najważniejsze. Że nie należy się wychylać, a siebie trzeba zaakceptować takim, jakim się jest, bo nie można się zmienić. Cóż za bzdura.”
– Michał Szczepanik
Jedno pytanie uruchomiło nowy kierunek
Myśl o zostaniu trenerem biegania nie pojawiła się od razu. Podczas jednego ze spotkań biegowych organizowanych przez Panią Motywatorkę koleżanka zapytała Michała, czy jest trenerem.
Najpierw się uśmiechnął. Później zaczął traktować ten pomysł coraz poważniej. Był akurat w okresie poszukiwania nowej drogi zawodowej, a praca trenerska łączyła kilka rzeczy, które były mu bliskie: sport, analizę, naukę i dzielenie się wiedzą.
Michał lubi rozumieć mechanizmy. Kiedy angażuje się w nowy temat, chce poznać jego reguły i zależności. Tak samo podszedł do ludzkiego ciała oraz treningu biegowego. Gdy trafił na książki o fizjologii wysiłku, zaczął chłonąć wiedzę z kolejnych źródeł i przekazywać ją innym.
Z czasem poszukiwanie szkoły, która pomoże mu przełożyć zainteresowanie na profesjonalne kompetencje, stało się naturalnym kolejnym krokiem.
Najpierw nie wiedział, czego powinien się obawiać
Na początku Michał nie miał wielu obaw. Jak sam przyznaje, brak doświadczenia potrafi ukryć problemy, których początkujący jeszcze nie dostrzega. To etap: „nie wiem, że nie wiem”.
Niepewność pojawiła się później. Czy z tak małym doświadczeniem powinien wchodzić do branży fitness? Co powiedzą znajomi i rodzina? Czy naprawdę można zbudować siebie zawodowo na nowo?
Dodatkowym ciężarem był syndrom oszusta, który towarzyszył mu już wcześniej. W pracy zawodowej miał poczucie, że stanowisko jest zbyt wysokie w stosunku do jego kompetencji. Jako trener czasem mierzył się z myślą: „przecież każdy może rozpisać taki plan”.
„Yogi, inni się boją i nie robią. Ty się bój i rób. To będzie piękna historia.”
Wiedział, że samymi wynikami nie zbuduje przewagi
Michał od początku nie zakładał, że sama pasja i własne doświadczenie wystarczą. Wiedział, że zawód trenera można budować na wielu filarach: społeczności, komunikacji, marce osobistej, własnych wynikach oraz wiedzy.
Jego fundamentem miały być profesjonalizm i kompetencje merytoryczne. Zdawał sobie sprawę, że nie może porównywać własnych rezultatów sportowych z osiągnięciami byłych zawodników elity. Chciał więc rozwijać się w fizjologii wysiłku, biomechanice i programowaniu treningu.
Na Centrum Szkoleń Sportowych trafił przypadkowo, sprawdzając, czy w Polsce są organizowane profesjonalne szkolenia dla przyszłych trenerów biegania. Do oferty podszedł sceptycznie. W czasie rosnącej popularności biegania nie chciał trafić na szkolenie zbudowane wyłącznie na marketingu.
Przekonały go dwie rzeczy: merytoryczna rozmowa, w której zamiast nacisku sprzedażowego otrzymał konkretne doradztwo, oraz materiał pokazujący pierwszą edycję kursu.
„Postanowiłem dać dwie szanse: jedną sobie – na nową drogę kariery, a drugą CSS – na owocną współpracę.”
Kurs rozbił przekonanie, że istnieje jeden właściwy trening
Przed szkoleniem Michał uważał, że istnieje jeden prawidłowy sposób trenowania – zarówno pod względem techniki biegu, jak i programowania jednostek. Kurs pokazał mu, że za każdym zawodnikiem stoi inna historia, inne możliwości, potrzeby i cele.
Czasem zmiana techniki może przynieść mniej korzyści niż problemów. Nie każdy błąd biomechaniczny wymaga natychmiastowej korekty. W niektórych przypadkach rozsądniejszą decyzją jest praca nad prewencją, wzmocnienie konkretnych struktur i pozostawienie samego wzorca ruchu bez większej ingerencji.
Drugim zderzeniem z rzeczywistością było wyjście z własnej sportowej bańki. Michał nie wyobrażał sobie wcześniej trenowania rzadziej niż sześć razy w tygodniu. Tymczasem wielu klientów chce biegać dwa razy w tygodniu, ponieważ sport jest dla nich przyjemnością i jednym z elementów życia, a nie jego centrum.
Dobry plan nie zaczyna się od tabeli. Zaczyna się od zrozumienia człowieka.
Kurs przygotowuje do świadomej pracy z biegaczami: od wywiadu, techniki i biomechaniki, przez fizjologię i planowanie, po trening siłowy oraz ograniczanie ryzyka kontuzji.
6 dni praktyki
3 specjalistyczne zjazdy
Egzamin praktyczny
Od „mocniej, więcej, szybciej” do odpowiedzialnego planowania
Po ukończeniu kursu Michał zaczął przykładać znacznie większą wagę do regeneracji. Na przykładach swoich zawodników zobaczył, jak łatwo źle zaplanowany bodziec może zakłócić cały proces.
„Kiedyś wyznawałem filozofię: mocniej, więcej, szybciej. Dzisiaj wiem, że jeden trening nie zbuduje formy, ale może ją zepsuć.”
Analiza techniki biegu stała się podstawą jego pracy z nową osobą. Nie służy jednak mechanicznemu wyszukiwaniu błędów i poprawianiu każdego odstępstwa od podręcznikowego wzorca.
Michał łączy wyniki analizy z wywiadem, celami i oczekiwaniami zawodnika. Dopiero wtedy wspólnie decydują, czy pracować nad zmianą techniki, czy skupić się na wzmacnianiu i prewencji.
Klient nie żyje w tej samej bańce co trener
Jednym z największych zaskoczeń w pracy trenerskiej okazała się różnorodność oczekiwań. Jedni zawodnicy chcą zróżnicowanego planu. Inni nie chcą kończyć każdego treningu skrajnie zmęczeni. Są też osoby przekonane, że każda jednostka powinna być testem VO2max. Części klientów wystarcza sam fakt, że ktoś zaplanował im trening – dzięki temu łatwiej utrzymują regularność.
Trener łatwo może uznać fizjologię wysiłku, mleczany czy HRV za wiedzę oczywistą, ponieważ jego media społecznościowe są wypełnione takimi treściami. Tymczasem klient może funkcjonować w zupełnie innej części internetu – jak mówi Michał, nawet w „bańce hodowli bocianów”.
Rolą trenera nie jest wtedy popisywanie się specjalistycznym językiem. Jest nią przetłumaczenie złożonych mechanizmów na decyzje, które zawodnik potrafi zrozumieć i zastosować.
Największa duma: zmienił siebie i pomaga zmieniać się innym
Michał jest najbardziej dumny z własnego rozwoju, uporu i działania pomimo obaw. Przez lata słyszał, że człowiek nie może zmienić tego, kim jest. Sam zrobił coś odwrotnego: zbudował nową rolę zawodową i zaczął pomagać ludziom osiągać ich cele.
Jedną z pierwszych osób, które mu zaufały, była Kasia. Powierzyła mu kilka miesięcy przygotowań do swojego pierwszego półmaratonu. Dzięki odpowiedniej ilości czasu Michał mógł przeprowadzić cały proces bez pośpiechu i bez prób nadrabiania braków w ostatnich tygodniach.
Project Yogi Team to jednak więcej niż jeden przypadek. Każdy zawodnik ma inną historię, poziom i motywację. Właśnie z tego zróżnicowania Michał nauczył się najwięcej.
Pasja nie oznacza braku granic
Najważniejszą lekcją z pracy z zawodnikami okazało się stawianie granic. Jasne zasady pozwalają obu stronom wiedzieć, czego mogą od siebie oczekiwać i za co odpowiadają.
Michał uważa również, że ta praca ma sens wtedy, gdy wynika z realnej pasji. Pieniądze są ważne, ale szczególnie na początku nie powinny przesłaniać uczenia się zawodu, budowania marki i zdobywania doświadczenia.
Nie każdy trener pasuje do każdego zawodnika. Jeśli pomiędzy nim a klientem nie ma odpowiedniego porozumienia, Michał potrafi zakończyć współpracę. Dobra relacja nie polega na zatrzymywaniu każdej osoby za wszelką cenę.
Nie czekaj na dzień, w którym poczujesz się gotowy
Michał rozumie osoby, które boją się rozpocząć pracę z trenerem, publikować materiały w mediach społecznościowych albo wejść do nowej branży. Sam mierzył się z podobnymi obawami.
Jego wniosek nie brzmi jednak: „najpierw pozbądź się strachu”. Taki moment może nigdy nie nadejść. Można latami czekać na dzień, w którym człowiek oficjalnie uzna siebie za gotowego.
„Nie bójcie się. Albo bójcie się, ale działajcie.”
Dla Michała właśnie na tym polega zmiana. Nie na braku obaw, lecz na odmowie podporządkowania im całego życia.
Chcesz nie tylko biegać, ale także świadomie prowadzić innych?
Poznaj program CSS Runner Trainer®, sprawdź najbliższe edycje i zobacz, czy ta ścieżka odpowiada kierunkowi, w którym chcesz się rozwijać.
Gdzie znaleźć Michała?
Michał pracuje stacjonarnie w Szczecinie oraz online. Współpracuje przede wszystkim z osobami początkującymi i średniozaawansowanymi. Jego podejście obejmuje analizę techniki biegu, plan biegowy, przygotowanie siłowe, przygotowanie do startów, a także wsparcie w roli pacemakera.

