Historie absolwentów CSS
Unikał WF-u. Dziś kończy biegi na 170 km i prowadzi innych.
Poznaj historię Mateusza Stygara – specjalisty technicznego, ultrabiegacza i trenera, który z chłopaka unikającego sportu stał się zawodnikiem mierzącym się z jednymi z najtrudniejszych biegów w Polsce.

Kiedy szedł do technikum, ważył mniej niż 50 kilogramów. Przez całą podstawówkę i gimnazjum unikał WF-u, a podczas pierwszej wizyty na siłowni przygniotła go sztanga rozgrzewkowa.
Dzisiaj Mateusz Stygar ma za sobą biegi przeszkodowe, górskie ultramaratony i ukończenie UTM 170 Małopolska w czasie przekraczającym 40 godzin. Równolegle rozwija drugą ścieżkę zawodową jako trener biegania.
Jego historia nie jest jednak opowieścią o ukrytym talencie. Jest przykładem tego, ile może zmienić systematyczna praca – i dlaczego własne doświadczenie sportowe nie wystarcza jeszcze, aby odpowiedzialnie prowadzić innych.
Dwa pozornie różne światy
Zawodowo Mateusz zajmuje się budową maszyn. Pracuje jako specjalista do spraw technicznych i mechanik. To jego pierwsza ścieżka zawodowa. Drugą – rozwijaną z pasji – stała się praca trenera biegania.
Na pierwszy rzut oka mechanika i prowadzenie biegaczy nie mają ze sobą wiele wspólnego. Mateusz widzi jednak wyraźne podobieństwo: w obu dziedzinach liczą się precyzja, analiza oraz dobrze poukładany system.
Od zwolnień z WF-u do pierwszej siłowni
Sport długo nie był naturalną częścią jego życia. W szkole Mateusz unikał zajęć wychowania fizycznego, kiedy tylko mógł. Jak sam mówi, nie radził sobie ani w grach zespołowych, ani nawet w skoku przez kozła.
Przełom przyszedł dzięki kolegom z klasy, którzy próbowali wyciągnąć go na siłownię. Udało im się za pomocą podstępu i zakładu dotyczącego wyciskania. Pierwszą wizytę Mateusz pamięta do dziś: sztanga ważąca 50 kg przygniotła go do ławki.
„Zamiast się ze mnie nabijać, dali mi potężną motywację. Jestem im za to wdzięczny do dziś.”
– Mateusz Stygar
Od tamtego momentu zaczął trenować regularnie. Siłownia była jednak dopiero początkiem. Później pojawiły się biegi przeszkodowe, kalistenika, street workout i dwa lata treningów bokserskich. Przez pewien czas trenował trzy dyscypliny jednocześnie.
Pierwsze 84 km: bez kijków, planu i przygotowania
Pierwszym startem Mateusza był Survival Race we Wrocławiu w 2016 roku na dystansie sześciu kilometrów. Wtedy pokonanie 12 km wydawało mu się ogromnym wyczynem, a zawodnicy robiący dwie pętle i kończący 24 km należeli do całkowicie innego świata.
Z czasem wrócił do OCR-ów. Ukończył Runmageddon Hardcore – 21 km i 70 przeszkód – a następnie Runmageddon Ultra, czyli 42 km i 140 przeszkód. Jego najlepszym rezultatem na tym dystansie zostało 33. miejsce w klasyfikacji Open Mężczyzn.
Później zobaczył w internecie zdjęcie uśmiechniętej zawodniczki z kijkami na tle gór. Uznał, że skoro ludzie na zdjęciach się uśmiechają, to nie może być aż tak ciężko. Razem z kolegą zapisali się na Gorce Ultra Trail – 84 km i ponad 4000 metrów przewyższenia.
Nie kupili kijków, nie sprawdzili dokładnie trasy, a noc przed startem spędzili w hamakach w pobliskim lesie. O piątej rano, połamani po nocy, ruszyli z czołówką i przez pierwsze kilometry zastanawiali się, co zrobią, jeśli wygrają zawody.
Pierwsze strome podejście szybko zweryfikowało ten optymizm. Ostatecznie na 72. kilometrze musieli zejść z trasy.
„To zejście tylko podrażniło moją ambicję.”
Od nieukończonego biegu do 170 kilometrów
Rok później Mateusz ukończył Pieniny Ultra Trail na dystansie 65 km, choć zamykał wtedy stawkę. Z kolejnego biegu na kolejny przesuwał się wyżej. Przyszło pierwsze 100 km, próby na 100 mil i wreszcie ukończenie UTM 170 Małopolska w czasie przekraczającym 40 godzin.
Na tym nie zamierza się zatrzymać. Chce poprawić wynik na UTM 170, a później zmierzyć się między innymi z trasami liczącymi 240 km oraz Kretem na dystansie 377 km.
Właśnie ta droga sprawiła, że coraz mocniej dojrzewała w nim myśl o pracy trenera. Chciał nie tylko dzielić się własnym doświadczeniem, lecz także pokazywać innym, jak duży potencjał mogą uruchomić dzięki konsekwentnej i mądrej pracy.

„Sam jestem dowodem na to, że chłopak, który unikał WF-u, może dojść do poziomu, na którym mierzy się z najtrudniejszymi biegami ultra w Polsce.”
Największa obawa: „Jak dużo jeszcze nie wiem?”
Mateusz miał za sobą lata treningów, startów i samodzielnej nauki. Przeczytał wiele książek, porównywał informacje dostępne w internecie i testował kolejne rozwiązania na sobie. Z czasem zauważył jednak ograniczenie takiego podejścia.
Wiedza pochodząca z rozproszonych źródeł nie tworzyła jednego spójnego systemu. Trudno było mu również ocenić, które elementy rozumie dobrze, a gdzie nadal pozostają niewidoczne braki. Potrzebował profesjonalnych ram i osób, które pomogą tę wiedzę uporządkować.
Przed szkoleniem obawiał się, czy poradzi sobie wśród profesjonalistów. Dzisiaj widzi paradoks tej obawy: przecież na kurs idzie się po to, aby się nauczyć, a nie po to, żeby znać już wszystkie odpowiedzi.
Dlaczego wybrał CSS Runner Trainer®?
Mateusz szukał możliwie najlepszego kursu trenerskiego z zakresu biegania. Przed podjęciem decyzji dokładnie sprawdził opinie w internecie i porównał oferty różnych firm. Jak mówi, Centrum Szkoleń Sportowych wypadło najlepiej pod względem merytoryki oraz podejścia do uczestników.
Ważnym elementem szkolenia były dla niego bezpośrednie rozmowy z prowadzącymi o realiach ich pracy. Znaczenie miała też grupa złożona z ludzi żyjących sportem. Mateusz poczuł, że trafił do środowiska, w którym jego pasja jest czymś naturalnym.
Podczas jednej z rozmów rozbawił prowadzącego wyliczeniem własnych eksperymentów: od masek wydolnościowych, przez ciągnięcie opon na szelkach po asfalcie, aż po bieganie boso w celu poprawy techniki.
Ta sytuacja dobrze pokazała mu różnicę pomiędzy samodzielnym „próbowaniem wszystkiego” a pracą opartą na chłodnej analizie i świadomym doborze narzędzi.
Własne doświadczenie pokazuje, co zadziałało u Ciebie. Trener musi wiedzieć, co zastosować u drugiej osoby.
Kurs przygotowuje do świadomej pracy z biegaczami: od techniki i biomechaniki, przez fizjologię i planowanie, po trening siłowy oraz ograniczanie ryzyka kontuzji.
6 dni praktyki
3 specjalistyczne zjazdy
Egzamin online
Egzamin stacjonarny
Co zmieniło się w jego pracy po kursie?
Szkolenie pomogło Mateuszowi lepiej zobaczyć własne mocne strony. Jedną z nich jest głęboka analiza danych treningowych, której chętnie poświęca czas również poza samymi sesjami z podopiecznymi.
Najcenniejszym elementem okazała się dla niego zaawansowana analiza techniki biegu oraz dobieranie celowanych ćwiczeń korygujących. Razem z kolegą uzyskali w tym obszarze 100% wyniku na egzaminie.
Dzisiaj Mateusz przenosi tę precyzję do pracy z zawodnikami: analizuje ich krok, szuka słabych ogniw i dobiera działania mające pomóc im biegać bezpieczniej oraz efektywniej.
Kurs wpłynął także na jego własne plany. Otworzył się na biegi asfaltowe i planuje debiuty w półmaratonie oraz maratonie. Jego celem jest złamanie trzech godzin na królewskim dystansie.

„Potrafię rozłożyć krok zawodnika na części pierwsze, wyłapać słabe ogniwa i dobrać korekty tak, aby biegał bezpieczniej i efektywniej.”
Najtrudniejszy okazał się nie sam trening
Mateusza zaskoczyło, że samo prowadzenie treningów i praca z ludźmi nie były tak skomplikowane, jak wcześniej zakładał. Większym wyzwaniem okazało się wszystko dookoła: łączenie pracy przy budowie maszyn z działalnością trenerską, wycena usług, organizacja oraz własny marketing.
To ważna część jego historii. Certyfikat nie kończy budowania zawodu. Otwiera dopiero kolejny etap, w którym wiedzę trzeba połączyć z praktyką, pracą z ludźmi i umiejętnością stworzenia działającej usługi. Mateusz ma już zaplanowane następne szkolenia w CSS, aby rozwijać również ten biznesowy obszar.
Nie tylko cyfry na zegarku
Największą satysfakcję dają mu realne efekty podopiecznych. Nie chodzi wyłącznie o szybsze tempo czy wynik na mecie. Mateusz chce, żeby bieganie przestawało być dla nich męczarnią, a zaczynało dawać autentyczną przyjemność.
Najważniejsza lekcja z pracy trenerskiej jest dla niego prosta: wynik nie może przesłonić całej drogi. Znaczenie mają nawyki, przekraczanie kolejnych granic i radość płynąca z procesu.
„Sprzęt się zużyje, a wiedza, pewność siebie i szersze horyzonty zostają z Tobą na zawsze.”
Gdyby mógł cofnąć się do dnia, w którym dopiero zastanawiał się nad zostaniem trenerem, powiedziałby sobie: „Zapisuj się od razu i nie trać czasu”. Większość obaw, które go blokowały, nie znalazła później pokrycia w rzeczywistości.
Chcesz nie tylko biegać, ale także świadomie prowadzić innych?
Poznaj program CSS Runner Trainer®, sprawdź najbliższe edycje i zobacz, czy ta ścieżka odpowiada kierunkowi, w którym chcesz się rozwijać.
Gdzie znaleźć Mateusza?
Mateusz pomaga biegaczom na każdym poziomie: od osób, które chcą zacząć biegać bez zadyszki i czerpać z tego przyjemność, po zawodników przygotowujących się do wyzwań asfaltowych oraz górskich. Pracuje nad techniką, układaniem planu i bezpiecznym budowaniem formy.

